Co innego słyszeć o szkodach majątkowych. Zupełnie inaczej jest spojrzeć w górę i zobaczyć na dachu fragment silnika rakietowego.
W Fuquan City w Chinach właściciel domu dowiedział się o tym z pierwszej ręki 27 sierpnia. Wystrzelenie z Centrum Startów Satelitarnych Taiyuan w prowincji Shanxi miało mieć charakter rutynowy: konieczne było umieszczenie satelity na orbicie. Zamiast tego dysza pierwszego stopnia rakiety oddzieliła się i kilka godzin później przebiła dach domu mężczyzny. Zdjęcia opublikowane przez portal SinoDefence wyraźnie pokazują skalę zniszczeń. Był to kawałek metalu wielkości człowieka, który mógł go zmiażdżyć.
To nie jest odosobniona awaria. Jest to powracający problem mieszkańców zamieszkujących okolice chińskich portów kosmicznych.
Зміст
Ryzyko życia w pobliżu portów kosmicznych
Taiyuan to odległy region. Ale nie jest pusty. Pobliskie domy są częścią równania ryzyka podczas wystrzeliwania ciężkich pojazdów z okolicy. Tim Brown, analityk wywiadu satelitarnego w Globalsecurity.org, zauważa, że obszar ten, łącznie z tym, co amerykański wywiad nazywa Wuzhai, jest zamieszkany. Ryzyko jest realne. To nie tylko teoretyczne gruzy spadające na pustynię.
Przyjrzyjmy się chronologii wydarzeń.
W styczniu tego roku rakieta uległa awarii w pobliżu tego samego miasta. Gruz rozrzucony wzdłuż drogi za wsią. Nie uderzyli w żaden dom. To było szczęście.
Cofnijmy się jeszcze dalej. W grudniu 2013 r. Chiny wystrzeliły swój pierwszy łazik księżycowy z Centrum Startów Satelitarnych Xichang w prowincji Syczuan. Gruz ze zużytych akceleratorów spadł do wioski w sąsiedniej prowincji Hunan. Przedarli się przez dachy budynków.
W 2012 roku fragment rakiety uderzył w linię wysokiego napięcia w prowincji Hunan. Wynik? Przerwa w dostawie prądu.
Nie są to drobne niedogodności. Jest to uszkodzenie strukturalne spowodowane przez śmieci kosmiczne.
Kiedy gruz uderza w ludzi
Najpoważniejszy incydent miał miejsce w 2002 roku. Z nieba spadł kawałek rakiety o masie 22 funtów (10 kilogramów). Uderzył młodego chłopca. Odniósł lekkie obrażenia. Lokalne władze podobno zapłaciły rodzinie 48 dolarów. Kwota ta była wówczas niemal równa średniej miesięcznej pensji w Chinach. Pieniądze te miały pokryć koszty leczenia. To kropla w porównaniu z traumą, jaką wyrządzono mi na psychice i zdrowiu.
Yang Wei Fang Han, właściciel domu, którego dach stodoły został przebity przez spadające gruzy, powiedział chińskiemu serwisowi informacyjnemu XXCB, że to doświadczenie było przerażające.
„Głośny dźwięk śmiertelnie mnie przeraził” – Yang Wei Fang Han
Ten cytat, przetłumaczony za pomocą Tłumacza Google, oddaje głęboki szok związany z tym wydarzeniem. Jesteś w swoim domu. Potem niebo eksploduje.
Dlaczego to się ciągle zdarza?
Dlaczego w Chinach wciąż zdarzają się te wypadki?
Odpowiedź leży w częstotliwości startów i geografii lokalizacji. Taiyuan nie jest portem kosmicznym w niezamieszkanej strefie, jak zastrzeżone obszary Cape Canaveral. Znajduje się w pobliżu zaludnionych wsi. Kiedy pierwszy etap się oddziela, spada z powrotem na Ziemię. Jeśli utracisz kontrolę lub trajektoria będzie nieprawidłowa, samolot wyląduje tam, gdzie żyją ludzie.
Najlepszym przykładem jest wystrzelenie łazika księżycowego w 2013 roku. Odłamki akceleratora przeleciały z Syczuanu do Hunan. Jest to znacząca odległość. Pokazuje, jak daleko te fragmenty mogą polecieć po zniszczeniu.
Incydent z linią energetyczną Hunan w 2012 r
Kiedy kosmiczne śmieci uderzają w Twój dach
W USA koszmarny scenariusz rzadko się urzeczywistnia. Michael J. Lister, prawnik, który założył Space Law and Policy Solutions w New Hampshire, zauważa, że starty NASA z Florydy mają na celu zapewnienie, że jakakolwiek możliwa ścieżka śmieci znajdzie się na morzu. Straż przybrzeżna aktywnie uniemożliwia łodziom wpływanie na te obszary. Widział, jak starty zostały odwołane po prostu dlatego, że statek rekreacyjny zaginął na ograniczonym obszarze.
Ten protokół bezpieczeństwa nie jest bezbłędny.
Po tym, jak rakieta SpaceX dostarczająca zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną eksplodowała kilka minut po starcie z Przylądka Canaveral w czerwcu 2015 r., urzędnicy ostrzegli plażowiczów, że toksyczne paliwo rakietowe może zostać wyrzucone na brzeg. Jeden zanieczyszczony fragment trafił daleko – na Bahamy. Ryzyko jest realne, nawet jeśli częstość występowania jest niewielka.
A co jeśli fragment przekroczy granicę Twojej posesji?
Lister twierdzi, że Twoja zdolność do egzekwowania praw zależy wyłącznie od tego, gdzie się znajdujesz i w jakim kraju uruchomiono tę usługę. Obraz prawny zmienia się radykalnie w zależności od granic państw.
Obce spadające śmieci
Jeżeli rakieta lub rozpadający się satelita wystrzelony przez jeden kraj wpadnie na terytorium innego kraju, sytuację reguluje Konwencja o międzynarodowej odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez obiekty kosmiczne. Ta umowa międzynarodowa z 1972 r. ustanawia rygorystyczne zasady odpowiedzialności.
Traktat zobowiązuje „państwo wypuszczające do poniesienia całkowitej odpowiedzialności za zapłatę odszkodowania za szkody wyrządzone przez jego obiekty kosmiczne na powierzchni Ziemi”. Obejmuje również szkody powstałe w przestrzeni kosmicznej, ale tylko w przypadku udowodnienia winy. Proces ten obejmuje negocjacje dyplomatyczne między obydwoma krajami w celu rozwiązania sporu.
Weźmy pod uwagę incydent ze statkiem kosmicznym Cosmos 954 w 1978 roku. Ten radziecki satelita rozpoznawczy o napędzie atomowym rozbił się o Ziemię, rozrzucając radioaktywne szczątki na powierzchni 80 000 mil kwadratowych północnej Kanady. Rząd radziecki zapłacił 3 miliony dolarów odszkodowania. Wysłała także ekspertów nuklearnych, aby pomogli w oczyszczeniu fragmentów radioaktywnych. W tym konkretnym zdarzeniu nie zostały ranne żadne osoby prywatne ani domy nie zostały uszkodzone.
Kto płaci za szkody?
Konwencja stwarza szczególną barierę prawną dla indywidualnych właścicieli domów. Jeśli kawałek chińskiej rakiety trafi w Twój dom w USA, nie masz prawa bezpośrednio pozywać chińskiego rządu. Lster wyjaśnia tę kwestię.
Zamiast tego rząd USA powinien skontaktować się z ambasadą Chin w Waszyngtonie. Negocjują, aby zapewnić wypłatę odszkodowania za Twoje straty. Nie można pozwać obcego suwerennego państwa przed sądem lokalnym w związku ze śmieciami kosmicznymi. Jedynym sposobem są kanały dyplomatyczne.
Stwarza to frustrującą lukę dla właścicieli domów, którzy mogą czekać na negocjacje między rządami w celu rozwiązania bardzo osobistego kryzysu majątkowego. System działa dla państw. Ale może to nie działać dla Ciebie.
Jeśli kawałek śmiecia kosmicznego wyląduje na Twoim domu, wypłata będzie się znacznie różnić w zależności od tego, gdzie mieszkasz. Brzmi to jak fabuła filmu science fiction, ale rzeczywistość prawna jest nudna i biurokratyczna. Aaron Lister zwraca uwagę, że uderzenie gruzem wyrzuconym z własnego kraju całkowicie zmienia sytuację.
W Stanach Zjednoczonych i krajach o podobnych systemach ubezpieczeniowych standardowa polisa ubezpieczeniowa domu prawdopodobnie pokryje szkody. Składasz wniosek o zwrot pieniędzy. Rzeczoznawcy ubezpieczeniowi sprawdzają dziurę w dachu. Firma płaci odszkodowanie. Wszystko jest banalne.
Istnieje jednak zastrzeżenie dotyczące Twojego samochodu.
Jeśli odłamek przebije przednią szybę samochodu, prawdopodobnie nie będzie objęty polisą ubezpieczeniową domu. Będziesz musiał zwrócić się do ubezpieczenia samochodu. Sprawdź limity ubezpieczenia CASCO (wszystkie ryzyka). Nie zakładaj, że te dwie polityki współdziałają ze sobą.
Sytuacja staje się niejasna, jeśli nie jesteś w USA.
Weźmy na przykład właściciela domu w Fuqiang w Chinach, który doświadczył uszkodzeń spowodowanych gruzem. Nie mają takiej samej ochrony ubezpieczeniowej. Lister zauważa, że Chiny nie mają takiej infrastruktury prawnej i szerokiego zakresu ubezpieczeń, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Jak podaje „The New York Times”, rząd czasami wkracza, aby zapewnić mieszkańcom odszkodowania. Jest to jednak decyzja rządu, a nie gwarantowane prawo. Podlegasz decyzji administracyjnej.
A co jeśli zostaniesz uderzony podczas chodzenia?
To zupełnie inny koszmar. Być może będziesz musiał pozwać NASA. Albo jakakolwiek prywatna firma kosmiczna, która wystrzeliła rakietę. Dla większości ludzi jest to ćwiczenie teoretyczne, ale jeden taki przypadek faktycznie miał miejsce.
W 1997 roku Lottie Williams spacerowała po parku w Tulsa w stanie Oklahoma. Zobaczyła na niebie kulę ognia. Wtedy poczuła, że coś uderza ją w ramię. Nie odniosła żadnych obrażeń, ale była w szoku.
Centrum Badań nad Obiektami Orbitalnymi i Gruzem zbadało szczątki. Był to kawałek metalu wielkości dłoni. Konkretnie część zbiornika paliwa rakiety nośnej Delta II. Rakieta wyniosła satelitę na orbitę. Czołg ten spadł z powrotem na Ziemię.
To jedyny znany przypadek, w którym osoba bezpośrednio dotknięta śmieciami orbitalnymi złożyła wniosek o odszkodowanie. To pozostaje odosobnionym wydarzeniem.
„Nie mają takiego samego systemu prawnego ani ubezpieczenia jak my”.
Istnieje jednak jaśniejsza strona tego tematu.
Kiedy należący do NASA Skylab wszedł w atmosferę w 1979 roku, rozpadł się nad Australią. Nikt nie został ranny. Żaden większy majątek nie został zniszczony. Jednak miejscowy szeryf dostrzegł okazję do żartu.
Nałożył Skylabowi karę za śmiecenie.
Kara wyniosła 400 AUD. W tamtym czasie było to około 520 dolarów amerykańskich. Stacja kosmiczna nie zapłaciła tej kary. Jednak precedens kar za nieostrożne zachowanie obiektów orbitalnych jest nadal obecny w internetowym folklorze.
Sprawdź więc swoją polisę. Wyceń ubezpieczenie CASCO (wszystkie ryzyka) dla swojego samochodu. Mam nadzieję, że następny kawałek kosmicznych śmieci wpadnie do oceanu. Albo w humorystycznej kolekcji butów szeryfa.





























